Od zawsze miałam poczucie, że osądzanie innych robi mi coś niefajnego. Nie umiałam tego nazwać aż do momentu, kiedy to ostatnio w ramach grupy samokształceniowej omawiałyśmy książkę Gabora Mate’ „Mit normalności”. To było czwarte i ostatnie spotkanie z tą książką, ostatnie minuty. Koleżanka, w wyniku naszej rozmowy, wskazała na ten fragment i nagle doznałam olśnienia. A więc to nie było tylko moje poczucie. Okazuje się, że ocenianie innych zwyczajnie nam nie służy nie tylko jeśli chodzi o nasze emocje i kondycję psychiczną, ale również fizycznie.
„(…) Współczucie płynące z poznania, które pozwala nam dostrzec i docenić, że wszyscy jedziemy na tym samym wózku, miotani podobnymi udrękami i sprzecznościami. Dopóki nie uzmysłowimy sobie tego pokrewieństwa doświadczeń, będziemy pogłębiać własną i cudzą niedolę: własną, bo oddalamy się od swojego człowieczeństwa i nurzamy się w osądach i uprzedzaniach rodzących fizjologiczne napięcia; cudzą, bo budzimy w innych poczucie wstydu i potęgujemy ich wyobcowanie.
Jeśli nie jesteś pewien, do czego zmierzam, następnym razem, gdy będziesz miał skłonność do krytycznego osądzania kogoś, wsłuchaj się w swoje ciało – odczucia płynące z klatki piersiowej, brzucha i krtani. Czy są to przyjemne doznania? Wątpię; nie są też dla ciebie zdrowe. Morał nie polega na tym by nie osądzać, bo w istocie nie ty to robisz, tylko automatyczny umysł. Osądzanie siebie za osądzanie innych jedynie napędzą kierat wstydu. Szansa polega na przyjrzeniu się osądzającemu stanowi umysłu i ciała ze współczującą ciekawością.”
Gabor & Daniel Mate’, Mit normalności. Trauma, choroba i zdrowienie w toksycznej kulturze. S. 395
Co zatem mogę zrobić jak pojawi mi się jakiś osąd?
-
- Zacząć od siebie uruchamiając współczującą ciekawość względem siebie – skąd u mnie taka myśl, co mi to mówi o mnie samej/samemu
-
- Pomyśleć ze współczuciem o tej drugiej osobie – może przez coś przechodzi, z czymś się zmaga
Autor nazywa to współczuciem płynącym z poznania. Niezwykle mi się to podoba! Przecież wszyscy przechodzimy kryzysy oraz wyzwania, a inni widzą zaledwie tylko skrawek tego co w nas, sam czubek naszej indywidualnej góry lodowej.
Dodam na koniec, że postawa nieoceniania jest absolutnie niezbędnym elementem każdej relacji coachingowej. Warunek konieczny, aby stworzyć bezpieczną przestrzeń dla klientów/ek do szczerej rozmowy z samą/ym sobą. Ocena zostaje zastąpiona empatią oraz ciekawością światem osoby wspieranej.
A książkę polecam z całego serca! Bardzo wartościowa pozycja, długaśna i wielowątkowa. Z serii tych, do których się wraca i ciągle coś nowego odkrywa. Czytaliście?

#Współczucie #MitNormalności